Reklama
Reklama
Reklama
Biznes
19.11.2010

Trzeba wydać, żeby zarobić

Miniaturka
Krzysztof Lis z firmy Saturn potraktował kierowanie nowym salonem w Świeciu jako wyzwanie /Fot. Andrzej Pudrzyński

Bez inwestycji w jakość usług i towarów trudno myśleć o utrzymaniu klientów i zdobyciu nowych. Aby liczyć zyski trzeba najpierw sięgnąć do kieszeni. Tak było w przypadku trzech przedsiębiorstw zgłoszonych przez Czytelników do konkursu „Firma ze znakiem jakości”.

 

Dla Spółdzielni Mleczarskiej Świecka 2010 r. stał pod znakiem inwestycji.

- Chciałem w tym roku zrealizować trzy cele. Pierwszym był zakup cysterny na 16 tys. litrów do przewozu mleka. Drugim budowa podoczyszczalni ścieków o pojemności 300 tys. m sześc., a trzecim – aby wypłacić pracownikom premię świąteczną. Wszystkie trzy cele udało się zrealizować – nie ukrywa zadowolenia prezes Edmund Stanny.

Główny rynek zbytu dla spółdzielni to powiat świecki, ale towar trafia też do Chełmna, Grudziądza i Bydgoszczy

- Konkurencja z dużymi krajowymi i zagranicznymi firmami jest trudna, ale nie niemożliwa. Nam się udaje – zapewnia Edmund Stanny.

Pytany o ocenę mijającego roku, prezes podsumowuje go na trzech płaszczyznach – z punktu widzenia rolników, spółdzielni i pracowników.

- W porównaniu z rokiem ubiegłym cena mleka wzrosła o 20 proc. – mówi Edmund Stanny. -Ta podwyżka zapewne nie zadowala w pełni rolników, ale przyczyniła się do wzrostu efektywności gospodarstw. Ten wzrost uderzył jednak w spółdzielnię. Poza masłem, którego cena nieco wzrosła, bo podrożała też śmietana, nie podnieśliśmy cen innych produktów. Spowodowało to zmniejszenie zysków, przez co nie mogliśmy dać podwyżek pracownikom. Mimo to nie zanotowaliśmy w tym roku strat i sytuacja spółdzielni jest dobra – ocenia prezes.

Spółdzielnia ma w Świeciu trzy swoje sklepy. Dzięki własnemu transportowi dostarcza też towar do sklepów w sąsiednich miastach i na wieś. Samochody wyruszają o 2.00 w nocy, żeby wcześnie rano produkty były już na półkach sklepowych.

- To, że jesteśmy stosunkowo małą firmą jest naszym atutem, bo wielkie koncerny mleczarskie nie są tak sprawne logistycznie. Nie dotrą bezpośrednio do małego sklepiku wiejskiego – argumentuje prezes.

Koncerny wolą zaopatrywać duże markety, bo to zapewnia większy zbyt niż sklepy wiejskie czy osiedlowe. Chociaż Świecka i stamtąd nie dała się wyprzeć.

- Nasz towar jest rozpoznawany i klienci o niego pytają. Nie dodajemy do wyrobów sztucznych konserwantów. Z jednej strony na tym tracimy, bo w tej branży liczy się czas i taki towar nie może zbyt długo leżeć w magazynach. Z drugiej jednak strony jest to nasz atut, bo produkty są zdecydowanie zdrowsze, a obecnie coraz więcej ludzi zwraca uwagę na to, żeby to, co kupują nie było nafaszerowane chemią – podkreśla Edmund Stanny.

 

Ceramiczny biznes

 

Krzysztof Lis ma 25 lat, z wykształcenia jest informatykiem. Swoją przyszłość zawodową związał jednak z płytkami ceramicznymi, a nie z komputerami.

- Trudno, żeby było inaczej. Kiedy mój ojciec zakładał firmę Saturn, byłem dzieckiem. Potem przedsiębiorstwo się rozrastało, a ja przeszedłem w nim wszystkie możliwe szczeble. Byłem magazynierem, sprzedawcą, kierowcą, prowadziłem sklep internetowy. Przydała się też smykałka do informatyki, bo już jako 12-latek instalowałem w hurtowni w Świeciu komputer i drukarkę – śmieje się.

Firma ma swoje korzenie w Świeciu, ale obecnie centrala mieści się w Opocznie, gdzie ma magazyn na 1,5 tys. m kw., zatrudnia ponad 30 osób i zaopatruje grubo ponad 200 sklepów, w tym kilkadziesiąt internetowych.

Kiedy pół roku temu obejmował oddział w Świeciu potraktował to jak wyzwanie.

- Chciałem spróbować czegoś nowego, wykazać się, a przy okazji dorzucić swoją cegiełkę do rozwoju firmy. I nie żałuję – podkreśla.

Firma istnieje na świeckim rynku od piętnastu lat. W sierpniu tego roku otworzyła nowy salon przy ulicy Spławnej, liczący 700 m kw. powierzchni wystawowej i zatrudniający 5 osób.  Przygotowano 56 aranżacji łazienek, klienci mają do wyboru setki wzorów płytek.

- Mamy odbiorców nie tylko w Świeciu i powiecie, ale też w Bydgoszczy, Toruniu i Grudziądzu. Zaopatrujemy odbiorców indywidualnych oraz sklepy i hurtownie. Świeckiemu oddziałowi daleko wielkością do centrali, ale stworzyliśmy sprawną sieć dystrybucyjną – obsługujemy około 60 punktów i stale przybywają nowe. W promieniu 30 km nie ma tak dużego i tak dobrze zaopatrzonego salonu jak nasz – mówi Krzysztof Lis.

Nowy salon przy ulicy Spławnej oferuje głównie płytki do łazienek i kuchni, ale nie tylko. Można zaopatrzyć się również w kleje, fugi, armaturę łazienkową – wanny, kabiny, akcesoria. - Z czasem zamierzamy wprowadzić do sprzedaży szeroki asortyment mebli łazienkowych. Chcemy, aby osoby, które remontują swoją łazienkę mogły się u nas zaopatrzyć we wszystko, co będzie im potrzebne, bez konieczności jeżdżenia po wielu sklepach i hurtowniach – podkreśla Krzysztof Lis.

 

Przez żołądek do klienta

 

Na inwestycje nie żałowała pieniędzy również Vistula Hotel w Świeciu. Nowi właściciele postawili na poprawę jakości, a to wiązało się z wydatkami.

- Przeprowadziliśmy generalny remont wszystkich pokoi i powiększyliśmy restaurację. Poszerzyliśmy też listę dań i trunków oraz wprowadziliśmy nowe oferty dla klientów – wylicza Szymon Wacławik, menedżer, Vistula Hotel.

Wymieniono też część pracowników. Postawiono na nową, młodą kadrę.

- Szukaliśmy ludzi ambitnych, którzy chcą dać coś od siebie. Jesteśmy zakładem pracy chronionej, stwarzamy więc także szanse na zatrudnienie osobom niepełnosprawnym –zaznacza Szymon Wacławik.

Oczkiem w głowie menedżera jest kuchnia. Długo szukał odpowiednich kucharzy z inwencją i pomysłowością.

- Kuchnia jest moją pasją i chcę się nią dzielić z naszymi klientami. Postawiliśmy na niedrogie, ale bardzo dobre dania. Wprowadziliśmy też do menu doskonałe wina hiszpańskie, argentyńskie i chilijskie po bardzo rozsądnych cenach – mówi Wacławik.

Vistula Hotel zamierza dalej inwestować. W planach jest wyburzenie frontowego skrzydła i postawienie nowego. Dzięki temu budynek ma się lepiej prezentować z zewnątrz i zyskać nowe pomieszczenia wewnątrz. Restauracja zostanie jeszcze bardziej powiększona, tak aby można tam było organizować duże imprezy, powstaną też dwie sale konferencyjne i kilka nowych pokoi dla gości.

- Branża hotelarsko-gastronomiczna nie należy do łatwych. W dużych miastach trzeba walczyć z liczną konkurencją, a w mniejszych starać się na wszystkie sposoby, aby przyciągnąć klientów. W Świeciu jest ich mniej niż w Toruniu czy Bydgoszczy ze zrozumiałych względów. Nasze miasto nie jest perełką turystyczną, dlatego bardziej niż na turystach musimy bazować na klientach biznesowych – przyznaje Szymon Wacławik.

Andrzej Pudrzyński
Dodaj komentarz
igjdebsuuh
01.06.2012
Znd0xD , [url=http://ezbjqfxawpzi.com/]ezbjqfxawpzi[/url], [link=http://nidvsengrwqj.com/]nidvsengrwqj[/link], http://kstqpncxldhu.com/

yjiobxhvta
01.06.2012
FBWUmN osxlgxhjtdsw

kbczxn
31.05.2012
EyeVX2 , [url=http://vinjqkgxuxfs.com/]vinjqkgxuxfs[/url], [link=http://prnutdqftmwj.com/]prnutdqftmwj[/link], http://pkpbuhyegrpd.com/

wopmgbooold
31.05.2012
CUG8Yo kojffeojghoi

Asena
30.05.2012
Nie stanowi pbleormu? Fakt, że jogurt mający niecałe 400 g wygląda jak mający 500 g? A, co jeśli na pf3łce postawione zostaną dwa jogurty obok siebie jeden mający 500 g i drugi tylko tak wyglądający, a mający w rzeczywistości 370 g. Weźmiesz ten drugi, skuszony rzekomo niższą ceną (np. o 25% niższą) i dopiero w domu zorientujesz się, że nie to promocja, tylko oszustwo. Nadal będziesz twierdził, że to nie stanowi pbleormu?


© terazswiecie.pl 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone. projekt i wykonanie: www.szarekomorki.com