Reklama
Reklama
Reklama
Felieton
15.11.2014

Ogłupiały

Miniaturka
Szymon Wacławik

Przełom września i października, to taki okres w roku, kiedy przypominam sobie o istnieniu telewizora. Dni coraz krótsze, wieczory chłodne, a chęci na opuszczenie przytulnego mieszkanka bliskie lub równe zeru. W takich sytuacjach ten wielki świecąco - grający mebel wydaje mi się nad wyraz atrakcyjny, choć jak się okazuje co roku - tylko na chwilę. Zachęcony zapowiedziami super odlotowej, jesiennej ramówki w któryś nudnawy wieczór postanowiłem odświeżyć moją znajomość z lekko zakurzonym odbiornikiem.

Właściwie to do chwili obecnej mam kłopot ze znalezieniem słów (a na pewno cenzuralnych) dla nazwania tego, co prezentują dzisiejsze stacje. Zupełnie nie spodziewałem się, że media w ciągu kilku miesięcy mogły obniżyć loty i to tak nisko. Poziom telewizyjnej rozrywki jest dziś chyba jeszcze niższy niż prasy brukowej. Po prostu zgroza. Do tych przerażających para-dokumentów już jakoś przywykłem i nawet się przyzwyczaiłem. Pewnie dlatego, że emitowane są w takich godzinach, kiedy nie mam szansy ich obejrzeć, ale właściwie od godziny 19.00 nie sposób znaleźć w telewizji nic wartościowego. Nawet serwisy informacyjne mnie odstręczają. Zwykle oglądałem dwa najpopularniejsze, jeden po drugim, tylko takie rozwiązanie udowadnia wprost, że obiektywizm w dziennikarstwie umarł już kompletnie - notoryczne wycinanki z wypowiedzi i manipulacje kontekstem. Gdzie w tym wszystkim jest prawda?!

Gdy już człowiek przez ten informacyjny chaos się przebije, to potem wreszcie może spróbować odpocząć lub się rozerwać, tylko przy czym? Może przy gotowaniu, śpiewaniu, tańczeniu czy innym „talentszole”?

 

Dla bardziej odpornych widzów przygotowano jeszcze kilka innych pozycji - jest coś o „popegeerowskim” romansie, poszukiwaniu partnerki dla ukochanego synusia, albo chociaż o drodze do zostania modelem. W mainstreamie nic dla siebie nie znalazłem, więc uwagę skierowałem na stacje do niedawna popularno – naukowe. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że przez pierwszą część wieczora mogę zobaczyć licytacje kontenerów, walizek lub magazynowych boksów, a przez kolejną survival w ubraniu, na golasa, w parach lub pojedynkę.

Po takim rajdzie po kanałach naprawdę czułem się, jakby ktoś mi zrobił lobotomię i to w dodatku bez znieczulenia. Gapiłem się w to pudło jak ogłupiały, z ciekawości sięgnąłem do programu telewizyjnego i okazało się, że jednak można w nim znaleźć naprawdę ciekawe pozycje, ale najwcześniej o 22.25! Kto jest w stanie zarwać nockę przed pracującym poniedziałkiem, żeby zobaczyć kawałek dobrego kina?!

 

Już dobrych parę lat temu Grzegorz Miecugow zaryzykował twierdzenie, że winę za stan mediów ponoszą widzowie, którzy oczekują od nich takiej rozrywki, ale wydaje mi się, że to nie do końca musi być prawda. Większość tego durnoctwa to zachodnie formaty kupowane przez rodzimych wydawców, a że nie są one tanie, to muszą być eksploatowane na potęgę, by sprzedaż reklam pokryła ich koszty. To z kolei powoduje zupełne wyparcie wartościowego „kontentu” na granice ramówek i tak koło się zamyka.

Całe szczęście, że jesień to nie tylko nowa ramówka w TV, ale i sporo premier ze świata kultury, literacka Nagroda Nobla wymusi pewnie kilka wydań dobrych książek, w świecie filmu lada dzień też pojawi się sporo naprawdę interesujących tytułów, a i miłośnicy muzyki znajdą na pewno coś dla siebie, wśród zapowiadanych i wyczekiwanych albumów i singli. Zatem nie pozostaje nic innego, jak wyłączyć ten przeklęty telewizor i pozwolić mu w spokoju się kurzyć. Chociaż w tej roli sprawdza się znakomicie...



© terazswiecie.pl 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone. projekt i wykonanie: www.szarekomorki.com