Reklama
Reklama
Reklama
Felieton
03.02.2015

Pod choinką

Miniaturka
Szymon Wacławik

Grudzień przyszedł jakoś tak niespodzianie i zaskoczył mnie w tym roku, tak jak rokrocznie śnieg zaskakuje naszych drogowców. Nagle okazało się, że już za trzy tygodnie mamy święta, a to już czas najwyższy, żeby zorganizować, albo mieć chociaż pomysł na świąteczne podarki… Wiele nie myśląc i czując już presję czasu, wybrałem się na wstępny rekonesans po sklepach w poszukiwaniu czegoś, co może w pięknym opakowaniu spocząć pod choinką. Przemierzając kilometry sklepowych hal i niezliczone zakamarki centrów handlowych trafiłem na coś, co rozbawiło mnie strasznie i przy okazji stało się inspiracją do dalszych poszukiwań, a w konsekwencji… również i tego felietonu.

Otóż w jednym ze sklepów moją uwagę przykuł intrygujący produkt - uchwyt do robienia pompek. W pierwszym momencie myślałem, że to jakiś dowcip… Ale nie, naprawdę - duży, światowy producent sprzętu sportowego ma coś takiego w swojej ofercie, a co jeszcze śmieszniejsze w cenie 139 zł. Coś, co wygląda i działa jak murarska paca (14,70 zł w jednym z marketów budowlanych), próbuje nam się wcisnąć jako obowiązkowy sprzęt dla domorosłych atletów. Choć z drugiej strony może jestem trochę niesprawiedliwy. „Pompki” są znane ludzkości co najmniej od kilku tysięcy lat. Myślę, że możemy z dużą pewnością zakładać, że greccy atleci przygotowujący się do olimpiady, również wykonywali to proste ćwiczenie, a jednak żaden z nich nie dożył do czasów dzisiejszych... Może właśnie na skutek niewłaściwego wykonywania „pompki klasycznej”, może właśnie uchwyt do ich robienia mógłby temu zapobiec?

 

Cała ta akcja tak mnie rozbawiła, że moje poszukiwania postanowiłem poszerzyć. Wcale nie musiałem długo szukać, by znaleźć dla Państwa garść jeszcze gorszych idiotyzmów. Jednym z takich cudów jest hamak dla małych dzieci montowany… tak, tak w łóżeczku dziecka! Wystarczy rozpiąć ten (nietani) sprzęt między szczebelkami łóżeczka i już można śmiało położyć dzieciątko spać. A skoro jesteśmy przy temacie spania, to może zainteresowałyby Was budzik skrzyżowany z dwukilogramowym hantlem, wystarczy podnieść go z rana 30 razy i alarm skutecznie zamilknie. Kolejnym polem popisu dla producentów dziwactw jest kuchnia. Chwila poszukiwań i znalazłem wspaniały aparat do krojenia bananów w idealne plasterki. Nie wiem co prawda, czy komukolwiek będzie się chciało szukać banana o zalecanych przez producenta wymiarach (długość, średnica, krzywizna), a! no i jeszcze niebywale przydatny przyrząd do krojenia bułek idealnie w połowie… Herbata o smaku kawy (mój ulubiony wynalazek spośród wszystkich wymienionych) niech już stanowi koniec tej listy.

 

No dobra! Pośmialiśmy się chwilę, pożartowaliśmy, więc czas postawić pytanie - po co piszę o takich farmazonach? Odpowiedź jest banalnie prosta! Bo nienawidzę być obdarowywany takimi wynalazkami - idą święta, więc faktycznie musimy poradzić sobie z niełatwym zadaniem wymyślenia, wybrania i kupienia jakichś drobiazgów dla naszych najbliższych. Nie dajmy się jednak złapać w pułapkę szukania czegoś na siłę. Producenci tylko na to czekają i na pewno w tym roku, jak w każdym poprzednim, będą próbowali nam wcisnąć masę bezużytecznych, nieprzydatnych i głupkowatych rzeczy, które ostatecznie przepadną w szafach, wylądują na śmietnikach lub przy odrobinie szczęścia, powędrują dalej w świat, jako prezenty na inną okoliczność. Chyba stara, sprawdzona zasada, żeby przed podjęciem decyzji zadać sobie pytanie: „czy samemu chciałbym to dostać”, jest najlepszą wskazówką. I z tym przesłaniem zostawiam Państwa na święta, niech będą radosne, rodzinne i wesołe… no i oczywiście pełne ciekawych, wartościowych i użytecznych prezentów.



© terazswiecie.pl 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone. projekt i wykonanie: www.szarekomorki.com