Reklama
Reklama
Reklama
Felieton
20.02.2015

Pi i Sigma

Miniaturka
Szymon Wacławik

Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia trafiłem na bardzo ciekawą informację publikowaną w mediach na prawie całym świecie - zespół naukowców z Leidy i Lozanny natrafił w przestrzeni kosmicznej na coś, co prawdopodobnie jest sygnałem cząsteczki czarnej materii. Nie będę zanudzał Państwa szczegółami tego odkrycia. Dość powiedzieć, że jest to kolejny kamień milowy w drodze do poznania wszechświata, a naukowcy biorący udział w badaniach na pewno będą brani pod uwagę przy nominacjach do Nagrody Nobla w dziedzinie astronomii. To co mnie naprawdę zaniepokoiło i zwróciło moją uwagę, to fakt, że polskie media (z wyjątkiem specjalistycznej prasy, niedostępnej właściwie dla przeciętnego zjadacza chleba) w ogóle o tym odkryciu nic nie wspomniały.

 

Podobnie miały się sprawy z epidemią wirusa ebola w Afryce. Cały świat dyskutował już o tym zjawisku na przełomie lutego i marca ubiegłego roku, natomiast w Polsce wzmianki pojawiły się dopiero w okresie wakacyjnym. Co gorsze, koniec ubiegłego roku przyniósł również zatrważające informacje o tym, że z uwagi na pojawienie się wielu niechcianych działań ubocznych zaprzestano wszystkich prac nad szczepionką przeciw tej śmiertelnej chorobie. Na ten temat również brak było jakichkolwiek danych w polskiej prasie i telewizji.

Coraz częściej się przyglądam, jak cenne informacje pomijane są przez rodzimych dziennikarzy lub spychane zupełnie na marginesy szpalt. Wmawia i wciska się nam, że wartościowa debata dotyczy tego czy konsumpcja sałatki w Sejmie wypada czy nie, co więcej nie przekonuje mnie wcale tłumaczenie, że współczesny widz, czytelnik czy inny konsument treści nie jest zainteresowany poszerzaniem swoich horyzontów. Przypomnijmy sobie „Krótką historię czasu” Stephena Hawkinga - książka na wskroś naukowa, a sprzedana na świecie w ponad 25 milionach egzemplarzy - bo ktoś po raz pierwszy postanowił zainteresować zwykłych śmiertelników tematem wszechświata.

 

Opowiada się nam od dawna, że media, oczywiście publiczne, mają „misję” i w jej ramach mają kształtować obywatelską postawę, kształcić, popularyzować kulturę i naukę. Niestety, dziś możemy sobie te piękne idee wsadzić między bajki. Mówi się, że jak chcesz się czegoś dowiedzieć to sobie „wyguglaj”, ale skąd mam wiedzieć gdzie i czego szukać?! Żyjemy w XXI wieku, nowe odkrycia zdarzają się dziś właściwie codziennie!

Jeszcze całkiem niedawno (choć młodsi Czytelnicy mogą już tego nie pamiętać), Telewizja Polska miała w swojej ofercie znakomite programy, które założenia wcześniej wspomnianej misji wypełniały po stokroć. W dodatku były świetnie dopasowane do wieku widzów. Ja akurat najchętniej oglądałem „Kwant” - znakomity zbiór informacji ze świata nauki i przyrody, po którym zawsze emitowano odcinek francuskiej kreskówki „Było sobie życie”. Trochę starsi i bardziej biegli oglądali doniesienia z rodzimego, naukowego podwórka w programie „Laboratorium”. Dla najmłodszych byli Pi i Sigma, czyli „Przyjaciele z Matplanety”, którzy pokazywali, że matematyka wcale nie musi być przykrym doświadczeniem, zaś miłośnicy podglądania natury i przyrody zawsze mogli włączyć „Klub Pana Rysia”.

Poruszyłem ostatnio ten temat wśród moich „dzieciatych” znajomych. Okazało się, że wszyscy doskonale pamiętają wymieniane wyżej pozycje i wspominają je z dużą przyjemnością, ale i rozrzewnieniem, bo niestety takich produkcji w dzisiejszej telewizji zwyczajnie nie ma… Całe szczęście można je znaleźć w sieci, wystarczy „wyguglać”...



© terazswiecie.pl 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone. projekt i wykonanie: www.szarekomorki.com