Reklama
Reklama
Reklama
Historia
11.11.2014

„Titawy” z JW 1983

Miniaturka
Nieistniejąca już brama koszar /Fot. Archiwum autora

- Moja przygoda z „titawami”, bo tak mówiono na radiostacje, zaczęła się od znajomości z Vistulą. Był to wojskowy fryzjer, który swoje przezwisko wziął od nazwy kombajnu i fachowo ostrzygł mnie na przysłowiowe „zero” – wspomina Zdzisław Cel.

 

O historii powstania jednostki wojskowej w Świeciu podczas zaboru pruskiego i w czasach II Rzeczypospolitej sporo już napisano. Rzadziej się wspomina o bliższym nam okresie  powojennym, kiedy funkcjonowała tu jednostka łączności, a przede wszystkim 12. Pułk Radioliniowo-Kablowy.

Po rozformowaniu tej jednostki 31 grudnia 2001 r., część pamiątek  po pułku trafiła do wydzielonego kącika w Izbie Regionalnej w Świeciu. Spore archiwum zdjęciowe znajduje się w zasobach instytucji miejskich, Towarzystwa Miłośników Ziemi Świeckiej i w zbiorach prywatnych. Największym jednak źródłem, z którego można jeszcze dziś czerpać wiedzę o  historii pułku i losach tworzących go ludzi, jest pamięć tych, którzy jak to wtedy mówiono, przyszli do Świecia „odsłużyć MON”. Wielkiej rzesza żołnierzy i podoficerów służby zasadniczej z różnych stron Polski, których łączył jeden ważny wpis w książeczkach wojskowych mówiący, co sami wielokrotnie z dumą podkreślają, o przyjęciu „na stan w JW 1983”. Taki właśnie numer nosił nasz 12 pułk, który 13 maja 1995 r. otrzymał nowy sztandar oraz imię Ziemi Świeckiej. Warto rzucić trochę światła na tamte czasy i chociaż w skrócie przypomnieć najważniejsze fakty.

 

Obóz i cmentarz

 

W lutym 1945 r., po zdobyciu Świecia, koszary wojskowe zajęli na swoje potrzeby Rosjanie. Ze wspomnień starszych mieszkańców wynika, że stacjonowała tu przed nimi prawdopodobnie niemiecka jednostka górska, o czym świadczyły duże ilości nart w  magazynach. Z zasobów tych zresztą skorzystali w powojennym zamieszaniu także… co niektórzy świecianie.

Na terenie koszar kwaterowała też w czasie okupacji pomocnicza formacja tzw. hiwisów czyli rosyjskich jeńców wcielonych do niemieckiego wojska. Rosjanie, po przejęciu jednostki, na części jej terenu urządzili obóz przejściowy dla wywożonej na Ural ludności niemieckiej. Byli to w większości Polacy, posiadający niemiecką III grupę narodowościową. Utworzono też cmentarz wojenny, na którym grzebano ciała zwożonych z całej okolicy sowieckich żołnierzy, poległych w walkach z Niemcami. Na ten cmentarz przeniesiono również zwłoki Rosjan, którzy zginęli przy zdobywaniu Świecia i poprzednio zostali pogrzebani na Dużym Rynku. Proces ten trwał do roku 1948, kiedy wojsko sowieckie opuściło koszary. Co się w nich działo i jakie miały przeznaczenie do roku 1951, trudno jednoznacznie stwierdzić ze względu na różniące się od siebie przekazy ustne ówczesnych mieszkańców Świecia i brak dokumentacji z tego okresu.

27 września 1951 r. świeckie koszary zostały wyznaczone na miejsce stacjonowania 2. Liniowego Batalionu Łączności. Miał on za zadanie budowę i eksploatację linii łączności między jednostkami Pomorskiego Okręgu Wojskowego a okręgowym węzłem w Bydgoszczy.

 

JW 1983

 

W roku 1957 batalion został rozformowany, a na jego bazie powstała Podoficerska Szkoła Specjalistów Łączności nr 10. Jej zadaniem było szkolenie dowódców drużyn dla jednostek łączności POW. Na podstawie rozkazu Ministerstwa Obrony Narodowej z 2 listopada 1965 r. placówka otrzymała nazwę Szkoły Podoficerów i Młodszych Specjalistów Wojsk Łączności nr 10. Od października 1963 r. do października 1964 r. pełnił tu służbę i otrzymał dyplom jej ukończenia oraz stopień starszego szeregowego późniejszy prezydent Polski Lech Wałęsa.

 


Zdzisław Cel

W 1972 r. rozpoczęto formowanie w Świeciu 12. Pułku Radioliniowo - Kablowego. Na jego dowódcę został wyznaczony ppłk inż. Włodzimierz Augustynowicz. Od tej chwili datuje się prawie 30-letnia historia jednostki o numerze JW 1983. Pułk przechodził w tym czasie różnego rodzaju przemiany, dokonywała się rozbudowa i modernizacja koszar oraz wymiana sprzętu  na coraz nowocześniejszy.  Akcentem kończącym istnienie jednostki było pożegnanie sztandaru oraz ostatniego dowódcy 12. Pułku Radioliniowo - Kablowego im. Ziemi Świeckiej ppłk dypl. Janusza Sznera 28 września 2001 r. Na placu apelowym, w asyście kompanii honorowej Pomorskiego Okręgu Wojskowego, dowódca ucałował sztandar, a żołnierze po raz ostatni oddali mu honory.

 

„Zaminowane” tunele

 

Świecianin Zdzisław Cel 24 października 1979 r. został powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej w szkolnym batalionie łączności świeckiego pułku. Jak mówi, trafił tam pewnie dlatego, że już od młodych lat interesował się krótkofalarstwem i uczestniczył w zajęciach istniejącego wtedy w Świeciu Klubu Krótkofalowców.

- Moja przygoda z „titawami” w świeckiej jednostce, bo tak mówiono na radiostacje, których można było używać do łączności fonicznej, ale też nadawać za pomocą klucza kodem Morse'a, zaczęła się od znajomości z Vistulą. Był to wojskowy fryzjer, który swoje przezwisko wziął od nazwy kombajnu i fachowo ostrzygł mnie na przysłowiowe „zero” – wspomina Zdzisław Cel. - Zakwaterowano nas na 30-osobowych salach, gdzie spaliśmy na piętrowych łóżkach. Pierwszy okres tzw. unitarki ciągnął się do przysięgi, do 3 grudnia 1979 r. W tym czasie poznawaliśmy wojskowy regulamin, musztrę i „małpi gaj”, czyli teren ćwiczeń taktycznych za jednostką.

Najgorsze było czołganie się w betonowych tunelach. Trzeba było w nich bardzo uważać, bo były „zaminowane”  ludzkimi i zwierzęcymi odchodami. Odbywali też marsze do miejscowości Dziki na strzelnicę wojskową.

 

Napoleon i inni

 

- Chłopcy z mojego plutonu pochodzili z różnych stron Polski. Ze Świecia byłem tylko ja. Kadra też była dobra. Moim dowódcą kompanii był kapitan Czesław Jankowski, który miał swoje przezwisko, ale ja go nie zdradzę, powiem tylko, że był małego wzrostu, ale wielkiego ducha. Na dowódcę batalionu, kapitana Lewandowskiego, żołnierze mówili „czarny koń”. Był też pułkownik Kacprzak, z racji charakterystycznie trzymanej ręki zwany „Napoleonem” – opowiada świecianin.

Zdzisław Cel po okresie rekruckim zaczął normalną naukę obsługi sprzętu łącznościowego.

- Wyjeżdżaliśmy na wojskową plażę do Deczna nawiązywać łączność z pułkiem. Do nauki służyły stare radiostacje R-118. Kiedy było zimno, trzeba było rozpalać w tzw. „kozie”, ale mieliśmy za to wygodne kanapy do spania. Na wyposażeniu był też dalekopis Dalibór 303. Był to sprzęt anachroniczny i bardzo niedobry do obsługi. Łączność jednak za każdym razem nawiązywaliśmy – mówi Zdzisław Cel.

Do dziś pamięta rozkład budynków jednostki i uważa, że trochę pospieszono się z jej zlikwidowaniem.

- Szkoda tej jednostki, była dobrze wyposażona, a kiedyś nawet  samowystarczalna. Za mojej służby miała nawet własną chlewnię  Można było po jej likwidacji urządzić w którymś z bloków jakieś muzeum z pamiątkami po wszystkich szkołach wojskowych, które gościły od 1920 r. w murach świeckich koszar. Dobrze, że nie zlikwidowano cmentarza. Tam leżą rosyjscy żołnierze, którzy polegli w walce z Niemcami i należy im się nasza pamięć. Chciałbym, żeby kiedyś w Świeciu zorganizowano konferencję historyczną i zjazd byłych żołnierzy i kadry JW 1983. Wtedy byłaby dopiero prawdziwa okazja do zaprezentowania  wiedzy o dziejach wojska w naszym mieście – marzy Zdzisław Cel.

Józef Szydłowski
Dodaj komentarz
rafał burzyński
23.11.2017
witam byłem tam na szkółce jesień 94 16 kompania było to w budynku koło defilad na dole u góry buła 17 kompania moim kapralem szkoloncym był kapral Zieliński i bociek byli super dali nam trochę dyscyplin ale było ok miło pamiętam ta jednostke postaram się ja jeszcze odwiedzić może ktoś też był tam w tych latach to niech napisze pozdrawiam

RYSIEK 1951
07.09.2017
Przyglądając się fot. na początku artykułu widać pierwszy budynek po lewej to budynek kasyna wejście do kasyna jest na zewnątrz jednostki,po prawej brama z biurem przepustek.Następnym budynkiem jest wartownia ,wejście na wartownię od drugiej strony czyli od dyżurki oficera, wejście od od głównej drogi to wejście do apteki. Następny budynek z wieżyczkami to pierwsze wejście na pierwsze piętro czwarta kompania szkolna piętro drugie to trzecia kompania szkolna.Na parterze znajdują się sale wykładowe tylko wejście jest od drugiej strony czyli od placu apelowego.W drugim wejściu stacjonuje batalion zapasowy pod dowództwem majora Sternala . Patrząc dalej widać kuchnie i stołówkę a dalej pierwsza kompania szkolna i druga kompania pod wodzą sławnego majora Wikowskiego czyli MAJORA PIPY która szkoli na kursach podoficerów zawodowych ,podchorążych, lub rezerwistów na miesięcznych turnusach. Skręcając w lewo dalej jest budynek sztabu po prawej a po lewej siedziba gam pod dowództwem także bardzo sławnego majora Świerkowskiego ,który był postrachem elewów . Jeżeli taki nieszczęśnik miał pecha i sam udawał się do kantyny wpadał po drodze na sławnego majora ;chodzcie tu ,stańcie tu, dwuszeregu zbiórka;.Młody żołnierz widząc przed sobą majora już był dostatecznie wystraszony a otrzymując ciąg komend nie wiedział co ma biedny zrobić i przeważnie załapywał się na jakąś nikomu nie potrzebną robotę i musiał czekać aż kapral się zaniepokoi i wyruszy na poszukiwania znajdując nieszczęśnika wyzwoli go z jasyru w jaki popadł u majora Świerkockiego.

RYSIEK 1951
07.09.2017
Mając chwile wolnego czasu postanowiłem dodać garść wspomnień z jw 2536.Jak wcześniej pisałem do Świecia trafiłem w jesienią 1970r.Przysięga wypadła nam 6 grudnia 1970r. Zaraz po przysiędze dowiedzieliśmy się od kaprala który wracał z wyjazdu do Gdańska że jechał pociągiem w którym były częściowo powybijane szyby a na wagonach były napisy żądamy chleba , precz z podwyżkami cen. Większość z nas myślała że kapral za dużo wypił i miał jakieś omamy , ale idąc na kolacje wyczuwało się jakiś niepokój w powietrzu , słychać było samoloty które latały korytarzem powietrznym między Gdańskiem a Bydgoszczą. Wieczorem poszliśmy spać. Rano wstajemy a tu nie ma krzyku kaprali nikt nie goni na zaprawę .Na drodze do parku samochodowego stoi kolumna którą otwiera nasz skot R3 a dalej stoją stary , kolumnę zamyka skot z batalionu od majora Sternala . Podczas mycia dowiadujemy się że paru chłopaków w nocy zostało obudzonych i w zbrojowni ładowali magazynki ostrą amunicją. Po myciu nagle zobaczyliśmy że z kapciory dowódcy kompani wychodzi kadra z pistoletami przy boku . Dowódca porucznik Stachecki chodząc po korytarzu rozganiał żołnierzy głośno krzycząc nie grupować się .Poszliśmy na śniadanie gdzie kadra choć była nieliczna pilnowała abyśmy nie rozmawiali między plutonami chociaż nikt z nas nie wiedział co się dzieje. Po śniadaniu zebrano nas na korytarzu jak do apelu i wtedy nasz wódz oznajmił nam że w Gdańsku zaprotestowali robotnicy a przy okazji elementy chuligańskie wykorzystując sytuacje rabują sklepy i zakłócają porządek na ulicach , zostaliśmy przydzieleni do konkretnych starów . Gdzieś przed południem wróciliśmy do normalnych zajęć na salach wykładowych. Taki stan potrwał około 10 dni i wtedy już w paru chłopaków rozładowaliśmy magazynki zdaliśmy amunicję i wszystko zostało po staremu. A doktryna o chuliganach obowiązywała jeszcze długo po wystąpieniach Gdańskich .

Sylwester 29
02.08.2017
Pozdrawiam kumpli rocznik 89 90 wiosna kompania zaopatrzenia scyzorykŏw z kielc

słoń
19.06.2017
Pozdrawiam kolegów z rocznika 89-90 i dziadu generała spod Kielc

Jerzy Marciniak, st. szeregowy
18.05.2017
W J.W.1983 od jesieni 1973 do kwietnia 1974 wysłany do Białobrzegów pod Warszawę. Majora pipę każdy musiał zapamiętać. I taki duży gruby kapitan do spraw politycznych, niezły czub. Ogólnie miłe wspomnienia, na unitarce dwadzieścia kilogramów zjechałem. Za to tężyzny nabierał człowiek, nie to co kapturki spod trzepaków dzisiaj. ;) Pozdrawiam wszystkich radioliniowców ze Świecia.

Waldek do Lecha
08.05.2017
Z Twojej kompani pamiętam Wojtka Kajzera i Niwińskiego imienia nie pamiętam.Wojtek po szkole został dowódcą plutunu

Lechu
09.04.2017
Służyłem w tej jednostce jako Elew jesień 1974 Dowódca kompanii był kapitan Jankowski , 1 kompania 2 pluton radio na 118 pamiętam Vistule i jego słynne powiedzenie ,, synie " Pozdrawiam

Jurek
23.01.2017
Służyłem w tej jednostce wiosna 76-78 pierwszy pluton pierwszej kompanii. Trzy ,,turnusy,, przeszły przez moje ręce. Przy okazji pozdrawiam Romana, który również tutaj zaistniał. Z wielkim sentymentem wspominam ten czas. Szkoda, że nie pozostał żaden ślad w postaci budynków. Można przecież było stworzyć coś w rodzaju klubu krótkofalowców, ale brakło wyobraźni. Pada tu dużo nazwisk - większość poprawnie. Ja staram się unikać ich pisania to jednak dość prywatna sprawa. Pozdrawiam wszystkich, którzy przeszli tą szkołę podoficerską z niektórymi utrzymuję kontakty do dnia dzisiejszego i są to najbardziej zaufani i pewni koledzy. Pozdrawiam

heniek
01.01.2017
służyłem w latach 1983-1985 VI-VII kompania mile wspominam tamte czasy, pozdrowienia chor. Sobótka, ppor. Knych

Kpr.Jendraszek
26.12.2016
Pozdrawiam wszystkich starszych i mlodszych! Sluzylem w Swieciu/n wisla w 1963-64r . z L.Walesa w jednym plutonie.Nastepnym razem napisze wiecej. Do uslyszenia!

Waldek Miller
20.12.2016
Do Roman.Tak to był"pipa" mjr. Wilkowski.Vistula stary fryzjer -osoba sympatyczna.Byłem Pobór Jesień 1974.Pozdrawiam wszystkich kolegów z 2 komapni por. Lewandoskiego

roman
17.12.2016
Służyłem od wiosny 1976 do jesieni jako elew na 1 kompani i w pierwszym plutonie rdst R140 .Pamiętam majora "pipę" bodajże Wilkowskiego ,również Vistulę.Byliśmy też na ćwiczeniach Tarcza 76

mateo
07.11.2016
służyłem w tej jednostce wiosna 84/86 9-kompania dowódca chor. szt. Grudziński pozdrawiam wszystkich

Zdzichu
04.09.2016
Cześć, poszukuję kolegów z wiosny 75. Czwarta kompania, drugi pluton. Dowódca plutonu mł.chor. Andrzej Brazewicz.

Józef Kawik
20.06.2016
czy znasz to świecie n/ Wisłą tam mi do woja iść przyszło

RYSIEK 1951.
04.05.2016
Służyłem w JW 2536 Świecie 4-ta kompania R/K powołany 27.10.1970.Promocja w dniu 31.03.1971r.Następnie jako kapral,dowódca drużyny przez pół roku w 4tym plutonie 4-tej kompani.specjalność radiolinia 405.Po kolejnym moim występie zostałem wysłany 'na morowe powietrze za czołgami ganiać' jak to mówił sławny d-ca kompani psełdo 'DZINKS'. Zresztą całkiem spoko chłop. Trafiłem całkiem nieżle bo do JW 2016 Wałcz skąd po obejrzeniu mojej karty 'KAR I WYRÓŻNIEŃ' Zostałem wysłany z paru innymi mi podobnymi oddelegowany do JW 2561 w Warszawie na ul Zwirki i Wigury .Tam spotkałem wielu kolegów ze Świecia i tam też przeżyłem likwidację Jw 2561. W połowie lutego 1972r załadowaliśmy się na eszelon i transportem kolejowym wróciliśmy do Wałcz gdzie staliśmy się 22 kompanią WSD.Z Wałcza jeszcze bardzo krótki epizod z Dziwnowem i tak 13.10.72r. zakończyła się moja przygoda ze Świeciem i łącznością dobiegła końca. Ale wspomnienia pozostały.Pozdrawiam starych kumpli i kadrę jeżeli ktoś jeszcze pamięta .Kapral 'ścigany' Jak wygospodaruje chwilę czasu napiszę więcej o ludziach z tamtego okresu.

Waldek Miller
24.04.2016
Poszukuję kolegów z jesieni 1974, 2 kompania ppor.Andrzej Balasiewicz.

andrzej
24.04.2016
Miałem na myśli dowódce plutonu a nie szefa kompanii bo jeśli chodzi o szefa kompanii to masz rację pozdrowienia

Bart
17.04.2016
Ten gość był rudy a nie równy chyba , że chodzi o wzrost bo koszykarzem to on nie był.Pamiętam wizyty dowódcy okręgu gen Blechmana israczkę całej kadry. Było oczywiście malowanie krawężników na biało zamiatanie i mycie betonu. Najlepsze było jednak jak pluton kablowy wypastował na połysk pastą do butów całego SKOT-a R3. Takie to było ludowe wojsko. Naszczęście plutony radiowe były traktowane troszkę lepiej niż tzw zające.

andrzej
24.03.2016
Sorry wkradł się błąd nie Dopierada tylko Dopierała

andrzej
24.03.2016
Do barda ten chorąży to Dopierada równy gość

Były żołnierz tej jednostki
19.03.2016
Witam, służyłem w j.w. 1386 od jesieni 1977 do wiosny 1978 w szkole podoficerskiej na kompanii kapitana Jankowskiego. Nie wspominam dobrze tego okresu. Niektórzy kaprale / dowódcy drużyn - sadyści /. Najlepiej wspominam kaprala Mietka Mieszczyńskiego. Pamiętam marszobiegi i ich skutki oraz "wycieczki" na strzelnicę na "dziki" w zimie w OP1 i w maskach p/gaz na twarzach pod "dowództwem" jakiegoś plutonowego - przygłupa / nazwiska już nie pamiętam /. Pamiętam wystawanie w piątki w kolejkach do kpt. Jankowskiego po przepustki jednorazowe na tzw. egzamin z regulaminów. Tak jak poprzednio napisałem okres przebywania w tej jednostce najchętniej usunąłbym z pamięci.

Bart
12.03.2016
Słuzyłem tam w plutonie radiowych w 1983 r. Pamiętam, że szefem kompani był plut. Dw****ki mały rudy gość z kompleksami i okropnie wredny. Został po szkole na tzw. zawodowego. Natomiast dowódcą batalionu był okropnie gruby ppłk, który miał jakaś wadę wymowy i strasznie bełkotał. "dydurny wecie ta tetetke i zanicie na gore". Stąd maił ksywę tatetki co zresztą miało niewielki związek z jego nazwiskiem. Jedynym pozytywnym akcentem był nasz dowódca plutonu. Bardzo porządny chorązy niestety nie pamiętam nazwiska.

miro
07.02.2016
służyłem w szkole w 3 kompanii 2 plutonie telegraficznym wiosna 1977 do jesieni 1977 później JW 2016 Wałcz pamiętam szefa kompani pojebanego do kwadratu,ścigał mnie bo on nawet średniego nie miał ,chodził do szkoły wieczorowej był lokplejem,tzn wojakiem co podpisał 5 lat woja

andrzej
01.02.2016
byłem w koszarach w 1987/88 jako elew mialem szefa kompanii zwanego,,buckiem,,niewyżyty młodszy chorąży myśle że jego głupota go wkącu dognała takiego popaprańca żal

Jan Kacper
10.01.2016
sluzylem w jw 1983 7 komp. wiosna 74/76 dowdca komp. byl kpt Soroczynski pozdrawiam wszystkich kolegow

Waldek Miller
07.11.2015
Służyłem w drugiej kompani szkolnej,dosyć miło wspominam tamten okres

jurek
28.08.2015
jesień 86-88 pozdrawiam

żołnierz
21.11.2014
Artykuł przeczytałem z zainteresowaniem. Faktycznie „bohater” nietrafiony. Brakuje historii wcześniejszej koszar, od początku ich istnienia, oraz okresu międzywojennego, ciekawostki typu - pozwanie do sądu Ministerstwa Spraw Wojskowych przez miasto za brak zasiedlenia koszar przez wojsko itp.

dioda
20.11.2014
Autor artykułu znalazł sobie niewłaściwego "bohatera". Jego pamięć zawiodła, pewnie od rodzaju spożywanych trunków. titawa - rodzaj korespondencji radiowej, przy pomocy klucza radiowego "DALIBOR 302" a nie dalibór 303 to dalekopis taśmowy genialne urządzenie na te czasy. W JW w Świeciu nie było 30 osobowych sal dla żołnierzy. Autor powinien poszukać prawdziwych autorytetów, Puki jeszcze żyją. Pozdrawiam "dioda"


© terazswiecie.pl 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone. projekt i wykonanie: www.szarekomorki.com