Reklama
Reklama
Reklama
Historia
23.12.2014

Imprezy w stylu retro

Miniaturka
Restauracja Zamkowa, mieszcząca się na terenie obecnego kempingu, znana była z hucznych zabaw sylwestrowych i karnawałowych /Fot. Archiwum

Szybkimi krokami zbliża się sylwester i karnawał. Jak i gdzie bawili się w tym okresie nasi pradziadkowie, dziadkowie i rodzice?

 

W naszym regionie zwyczaje hucznych biesiad noworocznych i karnawałowych pląsów, podobnie zresztą jak ustrojona choinka, przywędrowały z niemieckimi kolonistami. Wcześniej stosowanymi sposobami na przywitanie Nowego Roku było na przykład zbieranie się na środku wsi i trzaskanie z bata, by wypędzić stary rok. Dokonywano w tym czasie różnych psot i figli: wyciągano w nocy drzwi z zawiasów, przenoszono wozy konne na odległe miejsce albo nawet rozkładano je i składano np. na dachu stodoły. Malowano również okna wapnem. Ten zwyczaj przetrwał, niestety wynaturzony, w postaci oblewania farbą zaparkowanych samochodów.

W okresie karnawałowym, czyli jak to mówiono dawniej „w zapusty”, chłopcy przebierali się za tzw. „maszki”, kozę ubraną w kożuch odwrócony na lewą stronę, bociana z długim dziobem czy niedźwiedzia i chodzili „po plackach”, czyli otrzymywali za swoje harce placki żytnie („ruchanki”). Dużo tańczono w tym czasie w myśl porzekadła: „W zapusty  trzeba dużo tańczyć, aby urósł duży len”. Był to więc zwyczaj bardzo rolniczy. Później natomiast, wzorem miast, coraz częściej urządzano zabawy w karczmach.

 

Awantura u Henninga

 

Jak to było wspomniane wyżej, szczególnie pod koniec XIX wieku, prym w urządzaniu zabaw, ale też ogólnie w działaniach kulturalnych, zaczęły wieść restauracje miejskie. Miało to szczególny związek z działaniami stowarzyszeń i organizacji – polskich, starających  się o podtrzymywanie patriotycznego ducha i pruskich - propagujących działania germanizacyjne. Oprócz tego istniały, należące do różnych bractw i stowarzyszeń, sale taneczne.

Jedną z pierwszych była sala taneczna przy strzelnicy Bractwa Kurkowego (dziś teren bazy PKS), która powstała w 1856 r. Niemcy mieli swój punkt zborny i miejsce dla hucznego świętowania w restauracji Henninga na rogu Dużego Rynku i ul. Klasztornej. Budynek, w którym się mieściła, został zbudowany przed 1879 r., jako jeden z pierwszych po przeniesieniu Świecia na prawy brzeg Wdy. Pierwszym właścicielem był Żyd Lewin, który miał tam kawiarnię i piekarnię. Rodzina Henningów zakupiła budynek ok. 1910 r. urządzając tam kawiarnię i restaurację z bilardem.

W styczniu 1912 r., miały tam miejsce zajścia powyborcze, kiedy to Prusacy sfałszowali wyniki wyborów do parlamentu Rzeszy, aby wprowadzić tam swojego kandydata Halema. Polscy mieszkańcy Świecia rozbili niemiecką uroczystość, która przeniosła się z restauracji na Duży Rynek, poturbowali dotkliwie biesiadujących i muzyków przygrywającej  orkiestry, a jednego z jej członków, wepchniętego w bęben, pokulano aż na Mały Rynek.

 

Sylwester w Zamkowej i u Popławskich

 

W okresie międzywojennym, od 2 lutego 1933 r., właścicielem kawiarni został Hipolit Kucharski. Kawiarnia-cukiernia została przebudowana na wzór wielkich, europejskich kawiarni miejskich. Urządzano w niej koncerty muzyki klasycznej i wieczorki taneczne, tzw. „fajfy” ze zdobywającą coraz większą popularność muzyką jazzową. Po wojnie sława kawiarni przeniosła się na nowy lokal w tym budynku, który otrzymał nazwę Pomorzanka.

Największą salą taneczną, znaną właśnie z niezwykle hucznych zabaw sylwestrowych i karnawałowych, dysponowała restauracja Zamkowa, znana już od 1913 r. Położona była, jak nazwa wskazuje, obok zamku pokrzyżackiego, na terenie obecnego kempingu. Był to dom piętrowy, otoczony od strony miasta ogrodem oraz dębami i kasztanami, który od frontu posiadał dużą werandę. Na parterze mieściła się sala taneczna. Ostatnim właścicielem restauracji był Franiszek Weinerowski. Niemcy rozebrali budynek w 1941 r. Była to ostatnia restauracja na starym mieście, która posiadała również kręgielnię.

Dużym wzięciem cieszyła się w okresie międzywojennym również restauracja Władysława Chełstowskiego położona na terenie zajmowanym obecnie przez warsztaty zakładu poprawczego. W ogrodzie restauracji urządzano koncerty popołudniowe, na które w soboty wstęp był wolny, a w niedzielę kosztował 50 gr. Po każdym koncercie odbywała się zabawa taneczna. Codziennie od godz. 18.00 zaczynały się płatne kręgle. Cały dochód z tych rozrywek właściciel przeznaczał na wsparcie biednych mieszkańców Świecia. Również bal sylwestrowy miał w restauracji Chełstowskiego charakter charytatywny.

Podobnie działała restauracja Popławskich przy moście na Wdzie (obecnie teren zajmowany przez pomieszczenia Towarzystwa Wspierania Osób Niepełnosprawnych). Tam również była sala taneczna, wykorzystywana do organizacji wystawnych zabaw. Sławne były bale przebierańców urządzane tam w okresie karnawału. Na sali tanecznej, w okresie II wojny światowej, na polecenie władz niemieckich zakwaterowano 12 włoskich jeńców wojennych. Zapadli oni w pamięć starszych mieszkańców Świecia i cieszyli się dużą sympatią, ponieważ władze okupacyjne skierowały ich do pomocy przy rozwożeniu węgla. Losy tych Italiańców, jak ich nazywano, nie są do końca znane. Zniknęli ze Świecia pod koniec 1944 r., chociaż są pewne wzmianki o Włochach z okresu walk o miasto w lutym 1945 r.

 

Lud i władza się bawią

 

Po zdobyciu Świecia przez Rosjan, w mieście zainstalowały się wojskowe władze sowieckie, ale jednocześnie zaczęła powstawać ludowa administracja organizowana przez PPR i PPS. Oficjalne dokumenty mówią o pierwszej zabawie ludowej zorganizowanej dla mieszkańców z okazji kapitulacji Niemiec  9 maja 1945 r., który na wiele lat stał się Dniem Zwycięstwa  (chociaż akt ten został podpisany tak naprawdę 8 maja) oraz o balu dla władz wojskowych i cywilnych w koszarach w Świeciu. Autorzy opracowań z tamtego okresu podają również, że zakończenie 1945 r. mieszkańcy ziemi świeckiej witali na licznych zabawach sylwestrowych, wszędzie gdzie to było możliwe i gdzie były ku temu warunki. Według tych informacji, bawiono się w sali posiedzeń starostwa, w świetlicy szpitala psychiatrycznego, w odebranych polskim i niemieckim właścicielom majątkach ziemskich, w pałacach i dworkach oraz w restauracjach.

Jest też inna ciekawa wiadomość; oto 1 stycznia w sali posiedzeń starostwa w Świeciu odbywała się podniosła uroczystość przekazywania życzeń dla prezydenta RP Bolesława Bieruta i Rządu Jedności Narodowej. Na ręce starosty Krawczyka życzenia składali przedstawiciele społeczeństwa, partii, organizacji społeczno-politycznych, zawodowych, kierownicy urzędów i wydziałów. Była też delegacja Armii Radzieckiej. Tyle mówią materiały tworzone w okresie władzy ludowej. Nie ma w nich całej prawdy o tamtym czasie, o wszechwładzy Rosjan i ich wojsk stacjonujących na naszym terenie, o postępującym terrorze UB, powojennej biedzie i brakach w aprowizacji.

Na pewno prawdą są życzenia dla wodzów narodu, które stały się na 45 lat tradycją i przekształcenie wielu zabytkowych dworów i pałaców w PGR-owskie świetlice i sale taneczne. Oczywiście nie zawsze i nie wszędzie działo się to ze szkodą dla miejsca. Przykładem może być pałac w Jastrzębiu, który przewija się we wspomnieniach wielu starszych mieszkańców, dotyczących wspaniałych zabaw sylwestrowych i karnawałowych, tam organizowanych.

 

Czar PRL-u

 

Pod koniec lat 40. pojawił się w krajobrazie miasta budynek PDK-u, czyli Powiatowego Domu Kultury. Z racji wyglądu nazywano go stodołą. Tam zaczyna skupiać się życie kulturalne ale również towarzyskie i rozrywkowe. W późniejszych latach do głosu dochodzą również świetlice zakładowe, szczególnie po powstaniu Zakładów Celulozy i Papieru oraz Cech Rzemiosł Różnych, przez długie lata będący w czołówce organizacji najlepszych zabaw sylwestrowych i karnawałowych. Bawiono się też w nowo powstałych po wojnie restauracjach, jak Leśna przy Celulozie, Stylowa z pierwszymi  dancingami z prawdziwego zdarzenia czy już nieistniejąca, a kiedyś najnowocześniejsza wystrojem Kometa w Przechowie (obecnie jest tu sklep Biedronka).

Powstałe na miejscu dawnych kawiarni i restauracji przedwojennego Świecia Pomorzanka, Centralna (dawna kawiarnia Bristol) czy Magdalenka (Dwór Magdaleny) z różnym skutkiem próbowały podtrzymać zabawowy klimat i tradycje. Niestety, dwie ostatnie zostały sprowadzone prawie do roli podrzędnych knajp.

Pewien przełom przyniosły lata 80., kiedy w piwnicach starego browaru powstał jeszcze jeden lokal o nazwie Grota, a Magdalenka zaczęła organizować lubiane ze względu na doskonałą oprawę muzyczną dancingi i zabawy. W Magdalence przygrywali do tańca tak znani muzycy jak Sławomir Kawka, Piotr Szydłowski czy Mirosław Paczkowski. Również kuchnia Magdalenki i serwowane w czasie zabaw potrawy miały dużą renomę.

Wielkim rozgłosem cieszyły się imprezy organizowane w kasynie wojskowym, ale ich zasięg był ograniczony pewną „kastowością” ówczesnego Ludowego Wojska Polskiego. W tak zwanym terenie niezwykły rozgłos zyskał ośrodek w Teologu niedaleko Bysławia. Odbywające się tam dancingi, a potem też bale myśliwskie rozniosły się echem wręcz w całym regionie, a nawet w kraju. W okresie letnim popularnością cieszyły się zabawy Pod Grzybkiem i w restauracji Samotna nad Wdą w Tleniu.

 

Nowe w miejsce starego


W okresie międzywojennym w liczącym ok. 8 tys. mieszkańców Świeciu było aż 26 różnych lokali gastronomicznych i rozrywkowych, dwie kręgielnie, sale bilardowe i strzelnica Bractwa Kurkowego z salą balową. W dzisiejszym blisko 27-tysiecznym mieście aż takim wynikiem pochwalić się nie możemy. Nie istnieją tak popularne i organizujące świetne imprezy rozrywkowe lokale Kometa czy oryginalnie zlokalizowana Grota. Pojawiły się jednak nowe miejsca, nowe lokale lub stare, ale odnowione i wystylizowane, jak wspominana wielokrotnie Magdalenka, czyli dzisiejsze Stare Miasto. Z nowym wystrojem i z nowymi pomysłami na rozrywkę wychodzi do klientów restauracja Stylowa czy powstała na miejscu dawnego kasyna wojskowego restauracja Wehikuł Czasu.

Dość popularne stały się od lat 90. zabawy sylwestrowe na świeżym powietrzu, u nas na Dużym Rynku. W Świeciu zarzucono ich organizację z powodu skarg mieszkańców dotyczących zachowania niektórych uczestników i nieporządek pozostawiany na drugi dzień. Myślę jednak, ze przy inwencji twórczej, którą pokazali już niejednokrotnie ludzie organizujący różne otwarte imprezy w naszym mieście i sprawnym działaniu administracji i służb, można byłoby do idei wrócić. Zyskałby też na tym Duży Rynek, wart zainteresowania po rewitalizacji.

Józef Szydłowski
Dodaj komentarz

© terazswiecie.pl 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone. projekt i wykonanie: www.szarekomorki.com