Reklama
Reklama
Reklama
Historia
05.06.2015

Pełna harmonia

Miniaturka
Kamienica u zbiegu ulic Szkolnej i Sądowej na początku XX w. /Fot. Archiwum

Konia z rzędem temu, kto słyszał, że przed wojną Świecie znane było nie tylko z cukrowni czy młyna, ale także z produkcji…harmonijek ustnych.

 

Festiwal Blues na Świecie już wkrótce. W minionych latach, oprócz licznych koncertów, podczas imprezy organizowano m.in. warsztaty gitarowe i harmonijkowe oraz jam session.
W tym roku czas na kolejne nowości, a wśród nich na cykl występów muzycznych, poprzedzających festiwal, pod nazwą „Preludium”. Ostatni z nich, zaplanowany na 9 maja, wiąże się z koncertem na zamkowym dziedzińcu i przypomnieniem mało znanego rozdziału historii Świecia.

Łączy się on z dziejami okazałej, dwukondygnacyjnej, narożnej kamienicy u zbiegu ulic Szkolnej i Sądowej. Początkowo mieścił się w niej jeden z najstarszych i najbardziej znanych hoteli Świecia. Prawdopodobnie istniał już w 1866 r. W 1904 r. gmach należał
do rodziny Struensee, a sześć lat później nosił nazwę świadczącą o jego charakterze
– Kaiserhoff (Cesarski Dwór). Z biegiem czasu zaczął pełnić różnorodne funkcje. W 1916 r. otwarto w nim pierwsze w Świeciu nieme kino, znane przede wszystkim z projekcji westernów. Niestety, przegrało ono walkę o widza ze swym głównym konkurentem –  kinem Astoria (dzisiejszy Bank Millennium przy Dużym Rynku) i zostało zamknięte.

 

Po 25 stycznia 1920 r., gdy Pomorze wróciło do Macierzy, budynek został kupiony przez Polaków. Wśród nabywców znaleźli się m. in. Leon Neuman oraz Jan Ziółkowski.
Jako współwłaściciel budynku wymieniany jest także Bolesław Wiórek. W 1924 r. hotel nosił nazwę Dom Polski i należał do spółki budowlanej. Organizowano w nim spotkania Towarzystwa Przemysłowców, Towarzystwa Kupców Samodzielnych, tradycyjne zabawy
dla mieszkańców Świecia i okolic, prowadzono także kursy tańca.

Dom Polski stał się również miejscem spotkań kobiet ze Świecia, Przechowa
i Kozłowa, które uczyły się tu haftów kaszubskich. Ponadto z jego gościnności chętnie korzystały zespoły teatrów amatorskich. Na kartach historii, jako prowadzący naukę, zapisał się instruktor Bogacz. W opisywanym budynku okresowo działała też filia szkoły nr 3 (obecna Szkoła Podstawowa nr 7), w której nauczycielem był pan Klopicki. Funkcje budynku nie ograniczały się jedynie do kulturalno-oświatowych. Odbywał się tu także pobór do Wojska Polskiego.

Podobnie jak w przypadku kamienicy, również jej zaplecze z biegiem lat zmieniało swoje przeznaczenie. Po zamknięciu hotelu w budynku działała wytwórnia instrumentów Przemysł Muzyczny, której właścicielem był Nikodem Szmelter. Zakład nastawiony był głównie na produkcję harmonijek ustnych, klarnetów oraz harmonii dla dzieci.

 

Z końcem 1931 r. za 38 tys. zł nieruchomość kupił od Spółki Budowlanej J. Koestler, przemysłowiec z Czechosłowacji. Nowy nabywca zawiązał współpracę z Józefem Kronerem, z którym przystąpił do założenia fabryki harmonijek. Nieruchomość została wyremontowana
i zaadaptowana tak, by można było w niej prowadzić również produkcję zabawek mechanicznych, a także opakowań kartonowych. Rozpoczęcie działalności planowano
w styczniu. Firma początkowo miała zatrudniać około 30 osób. Ponadto zamierzano otworzyć hurtownię instrumentów muzycznych.

Pomimo kryzysu gospodarczego, który spowodował upadek przemysłu w wielu miastach w kraju, jedyna na Pomorzu fabryka harmonijek ustnych firmy Koestler i S-ka, zatrudniała w 1935 r. liczną – jak na tamte czasy – grupę pracowników. W fabryce pracę znalazło 8 stroicieli, a za ręczny montaż niklowanych części instrumentów odpowiadały kobiety. Według artykułu Jana Kamińskiego („Z przeszłości Świecia: Dom Polski”) firma dawała zatrudnienie chałupnicze 120 mieszkańcom Świecia.

W 1937 r. miało miejsce wydarzenie, który może świadczyć o  załamaniu dobrej passy. W dzienniku „Słowo Pomorskie” z 29 maja zamieszczono tekst informujący
o trwającym strajku stroicieli harmonijek. Zawiadamiano, że niedawna konferencja między pracodawcą-właścicielem fabryki harmonijek p. Kronerem i stroicielami, co do podwyższenia płac, po raz kolejny nie dała pożądanego wyniku, wobec czego protest nie został przerwany. Jednak już w 1938 r. firma musiała nabrać wiatru w żagle, na co wskazuje treść reklamy zamieszczonej na łamach „Słowa Pomorskiego”.

 

Przywoływany wyżej Jan Kamiński wspominał, że długoletnim pracownikiem zakładu był Władysław Domagalski, a majstrem Ludwik Rządkowski. Pracował w nim również Roman Krzyżanowski, mistrz ślusarski. Fabryka działała do 1941 r. Bezpośrednim powodem zaprzestania produkcji był brak surowców. W lutym 1945 r., po wkroczeniu do Świecia wojsk radzieckich, w budynku urządzono izbę chorych dla czerwonoarmistów. Następnie przeznaczono go na mieszkania komunalne.

Tak w telegraficznym skrócie wygląda historia nieruchomości przy zbiegu ulic Szkolnej i Sądowej oraz związanej z nią firmy, która stała się inspiracją dla bluesowej majówki. Muzyczne tradycje miasta pomogą nam wyczarować magiczną atmosferę,
a blue notes hejnał, odegrany z tarasu widokowego najwyższej krzywej wieży w Polsce udostępnionej dla zwiedzających, da sygnał do jej rozpoczęcia.

Jakub Stelągowski
Dodaj komentarz

© terazswiecie.pl 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone. projekt i wykonanie: www.szarekomorki.com