Reklama
Reklama
Reklama
Historia
12.11.2015

Miasto zrodzone z pożogi

Miniaturka
Powodź z 1876 r., która nawiedziła stare Świecie położone między Wisłą a Wdą. Po lewej kościół ewangelicki, w głębi po prawej fara /Fot. Archiwum

Opublikowana w ubiegłym miesiącu pierwsza część naszej podróży w czasie - do Świecia, którego już nie ma - przeniosła nas w średniowiecze do grodu księcia Grzymisława. Prześledźmy, jakie koleje losu spotkały Świecie w późniejszych wiekach.

 

Za rządów Mestwina II z grodu wyrosło znaczne miasto, stolica Pomorza Gdańskiego. Pomorskie Świecie, od czasów Świętopełka, stało się cierniem wbitym w ciało tworzącego się od XIII w. na Ziemi Chełmińskiej państwa Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego, czyli Krzyżaków.

W grudniu 1242 r. Krzyżacy podstępem zdobyli Sartowice, arcyważny gród Świętopełka, w którym była komora celna i zasiek na Wiśle przegradzający rzekę łańcuchem. Aby utrzymać zaporę uniemożliwiającą Krzyżakom transport wojsk i handel wiślany, książę zbudował na półwyspie w widłach Wdy i Wisły, potężny gród, otoczony ziemnym wałem i palisadą, z wysokimi drewnianymi wieżami.

Krzyżacy długo nie mogli go zdobyć. Dopiero pod koniec roku 1308 udało im się otoczyć gród i po trwającym 10 tygodni oblężeniu załoga pomorska, nie uzyskawszy posiłków od księcia Władysława Łokietka, oddała go zakonnym wojskom w zamian za możliwość bezpiecznego odejścia. Krzyżacy natychmiast obsadzili go i rozbudowali, odcinając jednocześnie od lądu poprzez poprowadzenie Wdy północnym „ślepym” korytem, które połączono z Wisłą.

 

Bliżej zamku

 

Od roku 1335 rozpoczęła się budowa nowego zamku z cegły, który ustawiono na usypanym podwyższeniu, na kamiennym fundamencie. Prawdopodobnie podczas całej trwającej do roku 1350 budowy, korzystano z materiałów ze starej twierdzy pomorskiej. Zgodnie z krzyżackimi założeniami obronnymi zamek zbudowano na planie kwadratu, z wieżami w narożnikach. Front zamku był chroniony przedzamczem, od którego warownię oddzielała fosa ze zwodzonym mostem. Krzyżacy budując zamki - siedziby komturii - przyjmowali założenie architektoniczne, w którym pod zamkiem lokowano miasto z murami obronnymi, będące dodatkowym zabezpieczeniem warowni. Dawało to również możliwość lepszej kontroli nad miastem.

W przypadku Świecia miasto już istniało na lewym brzegu Wdy i jemu to Krzyżacy nadali przywilej lokacyjny na prawie chełmińskim w lipcu 1338 r. Robili jednak wszystko, aby „sprowadzić” miasto pod warownię, zachęcając ulgami i dobrą ochroną ze strony zamku. Najbardziej jednak przysłużyły się temu pożary, które wybuchały w starym pomorskim Świeciu. Całkiem możliwe, że w tych pożogach maczali ręce zakonni bracia, a już na pewno niechętni byli pomocy w odbudowie.

Od 1375 r. Świecie zaczęło przenosić się na nizinę pod zamkiem, w widły Wisły i Wdy. Na dawnym miejscu pozostał jednak kościół Panny Marii, który do wybudowania fary służył jako świątynia miejska, pozostało więzienie oraz stodoły, które stwarzały największe zagrożenie pożarem. Niestety, miasto, które uciekało od ognia, stanęło na miejscu, którym władał od wieków inny, nie mniej  groźny i okrutny żywioł, jakim była woda wylewających rzek.

 

90 na 50 prętów

 

Nowe Świecie powstało na planie prostokąta. Zgodnie z prawem chełmińskim teren miasta odmierzono za pomocą tzw. pręta chełmińskiego (4,32 m). Ówczesne Świecie rozciągało się na długości 90 prętów (ok. 389 m) i szerokości 50 (216 m). Od początku było otoczone murami. Wyznaczono też centralny plac-rynek, od którego odchodziły ulice: Mostowa, Chełmińska, Kościelna, Pańska i Blankowanie. Prowadziły one do czterech bram w murach miejskich: Grudziądzkiej, Chełmińskiej, Wiślanej i Zamkowej. Bramy były wzmocnione wieżami i przekopami oraz zamykane kratami.

Wzdłuż ulic wznosiły się nieliczne murowane, a w większości drewniane, wąskie, wysokie domy, które zwrócone były szczytem do ulicy lub rynku, natomiast budynki gospodarcze znajdowały się na zapleczu. Rynek i główne ulice mogły być brukowane oraz posiadać rynsztoki czyli rowki, do których wylewano nieczystości. Miasto posiadało kościół farny, przy którym była szkoła parafialna, ratusz, plac targowy z drewnianymi kramami na rynku, gdzie była też studnia miejska i pręgierz do wymierzania kary chłosty.

 

Klimat dawnego miasta

 

Od strony Wisły rozpościerał się port rzeczny z nabrzeżem i magazynami soli, zboża i drewna. Barwny opis tamtego Świecia daje Dariusz Piasek w swojej  książce pt. „Dyptyk świecki”:

... kiedy więc idę pod lipowym baldachimem przez ulicę Farną, to czuję się tak, jakbym szedł po dnie morza, a nad moją głową szumiały nie drzewa, lecz fale. Kiedy zamykam oczy, to zamiast parterowych domków ukrytych w ciszy i zieleni sadów, widzę szereg starych kamieniczek z przedprożami, na których w niedzielne popołudnia zasiadają przy mahoniowych stolikach stateczni mieszczanie i popijając z porcelanowych filiżanek indyjską herbatę, dyskutują o cenach drewna i polityce. Kiedy dalej przechodzę obok rynku, który znajdował się tam gdzie dzisiaj stoją baraki jakiejś hurtowni oraz nowa stacja benzynowa, to sięgając jeszcze bardziej  w głąb pamięci, słyszę głosy przekupniów, czuję zapach świeżego pieczywa z ław chlebowych i muszę przepychać się przez kolorowy tłum flisaków, chłopów, pachołków, szlachty, żeglarzy i kupców, którzy przybyli na doroczny jarmark św. Stanisława (27-29 IX) do krzyżackiego Świecia...


Ucieczka z Atlantydy

 

Aż do połowy XIX w. Świecie na przemian rozkwitało i upadało na terenie zalewanym  dwa razy w roku przez powodzie. W tym czasie oprócz kościoła farnego istniały też zbór luterański i synagoga. To kolejny dowód wspólnego życia i kulturowego przenikania się w naszym mieście trzech nacji: polskiej, niemieckiej i żydowskiej.

Wylewające wody Wisły i Wdy spowodowały decyzję o powrocie Świecia na dawne pomorskie siedlisko. Proces ten przypieczętowany decyzją władz pruskich i poparty odpowiednimi funduszami ruszył od roku 1857. W 1881 r. pozostało na starym miejscu tylko 16 domów mieszkalnych, a w 1885 r. wypłacono ostatnią premię przeznaczoną dla tych właścicieli, którzy wyburzą swoje budynki w „starym Świeciu” i wzniosą nowe na lewym brzegu Wdy.

Czas zmian nie oszczędził największych bohaterów tamtej przeprowadzki. Pierwszym był cesarz Wilhelm I, który wydał zgodę na translokację Świecia i wyasygnował na ten cel 20 tys. talarów. Pomnik, który wdzięczni mieszkańcy wystawili Wilhelmowi na rynku nowego miasta, został w 1920 r., po powrocie Świecia w granice niepodległej Polski, obalony i oddany na złom.

Drugim, który odszedł w zapomnienie był Carl Technau, pierwszy  burmistrz przeniesionego Świecia. Jego imię - Technaustrasse - nosiła jedna z głównych ulic miasta, dzisiejsza ul. Klasztorna. Grobowiec rodziny Technau na cmentarzu ewangelickim przy ul. Młyńskiej zniknął wraz z wieloma innymi, podczas likwidacji nekropolii. Dzisiaj jest tam plac zabaw i park.

Józef Szydłowski
Dodaj komentarz
Ramanpreet
02.03.2016
That's really shrdew! Good to see the logic set out so well. http://dnpopoobw.com [url=http://irhasfb.com]irhasfb[/url] [link=http://xhwqwfzf.com]xhwqwfzf[/link]

Laurelle
02.03.2016
There is an *awesome* place off the main square that has a great viteary of salads and veggie items called Chimera that's next to a store called Oh! Calcutta. It's on the south end of the square, I think St Anny, but I can't remember. I think it was 12zl for a full meal (more for the larger combination) one hot portion and three cold salads a great deal and healthy too! :) There's also a really nice market north of the main square just outside the greenbelt around the Old Town. The Old Town is really easy to walk around, and there are tons of great bars and clubs if you're into those, especially in and around the New Square in Kazimierz, the old Jewish quarter just south of the Old Town. I was there last July and had a great time! Let me know if you'd like any other tips.

IvanSonia
18.02.2016
There is an *awesome* place off the main square that has a great vateiry of salads and veggie items called Chimera that's next to a store called Oh! Calcutta. It's on the south end of the square, I think St Anny, but I can't remember. I think it was 12zl for a full meal (more for the larger combination) one hot portion and three cold salads a great deal and healthy too! :) There's also a really nice market north of the main square just outside the greenbelt around the Old Town. The Old Town is really easy to walk around, and there are tons of great bars and clubs if you're into those, especially in and around the New Square in Kazimierz, the old Jewish quarter just south of the Old Town. I was there last July and had a great time! Let me know if you'd like any other tips.


© terazswiecie.pl 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone. projekt i wykonanie: www.szarekomorki.com