Reklama
Reklama
Reklama
Społeczeństwo
21.05.2016

Jazda bez trzymanki

Miniaturka
Jak wytłumaczyć kursantowi, że powinien dać sobie spokój z jazdą samochodem, bo się do tego nie nadaje? /Fot. Andrzej Bartniak

Są tacy, którzy zdają egzamin na prawo jazdy za pierwszym razem, nawet 70-latkowie, i tacy, którzy mają na swoim koncie kilkanaście nieudanych prób. Czy każdy może nauczyć się prowadzić samochód? A może są osoby, które dla bezpieczeństwa swojego i innych po prostu nie powinny nigdy siadać za kółkiem?

 

Co najmniej od kilkunastu lat samochód nie ma już statusu dobra luksusowego. Mowa o aucie jako takim, bo zarówno nowe, jak i stare modele maserati, bentleya czy ferrari, to wciąż obiekty westchnień absolutnie poza zasięgiem finansowym większości z nas. Na postrzeganie samochodów wpłynęły zarówno spadek cen, dostępność, jak i sukcesywne ograniczanie połączeń przez PKS i PKP. Sytuacja zmusiła wielu ludzi najpierw do zdania egzaminu na prawo jazdy, a później do kupna auta. Gdyby tego nie zrobili, nie byliby w stanie pokonać nierzadko kilkadziesiąt kilometrów do pracy czy do lekarza. Właśnie dlatego na kursach nauki jazdy, obok osiemnastolatków, można spotkać kursantów w wieku ich rodziców, a nawet dziadków.

- Do pewnego momentu wiek nie jest szczególnie istotnym kryterium decydującym o tym, czy ktoś nauczy się prawidłowo jeździć,  a później zda egzamin - uważa Artur Bylinko, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców w Świeciu. - Ważniejsze są pewne predyspozycje takie jak pewność siebie, odwaga czy zwykły dryg do urządzeń mechanicznych. Jednym łatwiej przychodzi skoordynowanie pracy rąk i nóg z szybkim analizowaniem sytuacji na drodze, inni potrzebują na to nieco więcej czasu. Wyniki egzaminów pokazują, że osoby w średnim wieku potrafią się lepiej skoncentrować.

 

Niewyuczalni

 

Rzecz w tym, że są tacy, dla których egzamin jest sprawdzianem nie do przejścia.

- Legendą stał się pewien mężczyzna, który w grudziądzkim WORD zdawał 37 razy - mówi Bylinko. - Jest to dość młody człowiek, którego niedawno widziałem, jak próbował szczęścia po raz kolejny. Jestem bardzo ciekawy jak mu poszło.

Takie historie mogłyby świadczyć o tym, że wśród kandydatów na kierowców jest pewna grupa osób „niewyuczalnych”, które być może nigdy nie powinny siadać za kierownicą. Dla bezpieczeństwa swojego i innych. Zdaniem Bylinko pechowiec-rekordzista robi prawdopodobnie podstawowy błąd.

- Nie doszkala się we właściwy sposób, tylko wydaje pieniądze na kolejne nieudane podejścia - mówi. - Po prostu dla niektórych 30 godzin praktyki to za mało. Gdyby wykupił dodatkowe 30 godzin, to pewnie nie straciłby tylu pieniędzy i czasu na kolejne próby.

Artur Bylinko raczej optymistycznie podchodzi do ludzkich możliwości, ale on także spotkał się w praktyce z arcytrudnym przypadkiem. Wśród klientów szkół jazdy pewien odsetek stanowią osoby, które wprawdzie mają prawo jazdy, ale przez ostatnich kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat, nie jeździły.

- Pamiętam pewną panią, która postanowiła, że zacznie w końcu jeździć sama - wspomina Artur Bylinko. - Przyznam szczerze, że mimo chęci nie bardzo jej szło. Trudno ocenić, ile musiałaby wykupić godzin, żeby zacząć w miarę płynnie jeździć. W każdym razie mąż, który obserwował jej postępy, uznał, że nie da jej samochodu, bo obawia się o jej życie. Może i dobrze zrobił? - zastanawia się instruktor. - I tak skończyła się jej przygoda z motoryzacją.

 

Na złość synowej

 

O tym, że na naukę nigdy nie jest za późno, przekonany jest także Zygfryd Karpiński, instruktor z 42-letnim doświadczeniem. Na potwierdzenie swojej teorii przytacza pewną historię.

- Moja najstarsza kursantka miała 74 lata - tłumaczy właściciel Ośrodka Nauki Jazdy z Nowego. - Na kurs zapisała się krótko po śmieci męża. Kobietą kierowała dość nietypowa motywacja. Postanowiła, że nie odda synowej nowego samochodu, który mąż kupił krótko przed śmiercią. Zdała za pierwszym razem - śmieje się na wspomnienie tego dość nietypowego powodu. - Oczywiście przy okazji stała się niezależna i mogła pojechać wszędzie tam, gdzie wcześniej woził ją mąż.

Karpiński zna kursantów, którzy podchodzili do egzaminu nawet kilkanaście razy. W jego ocenie wcale nie stanowi to dowodu na to, że będą słabymi kierowcami, albo wręcz byłoby lepiej, gdyby nigdy nie otrzymali prawa jazdy, bo być może są całkowicie pozbawieni predyspozycji do kierowania pojazdami.

- O tym, że tylko nielicznym udaje się zdać za pierwszym razem decydują dwa elementy: finanse i zła konstrukcja samego egzaminu - twierdzi. - Podczas egzaminu nie chodzi tak naprawdę o to, by sprawdzić czy ktoś faktycznie umie jeździć. Człowieka się tresuje, żeby zachowywał się według pewnego schematu, którego - powiedzmy sobie szczerze - później i tak nikt nie przestrzega. Kto w długiej trasie przez cały czas trzyma dwie ręce na kierownicy i to jeszcze w sposób, jaki regulują przepisy? - pyta retorycznie.

 

Zbyt nerwowi

 

Nieco inaczej zdolności kierowców oraz tych, którzy chcieliby nimi zostać, widzi Adrian Matuszewski, szef ośrodka Elita w Świeciu. W jego mniemaniu w każdym społeczeństwie istnieje pewna grupa osób absolutnie niezdolnych do tego, aby zdobyć prawo jazdy.

- Ba, gdyby zrobić szczegółowe testy psychologiczne tym, którzy już jeżdżą, to mogłoby się okazać, że wielu powinno być ono odebrane - uważa. - Chodzi mi na przykład o osoby, u których poziom agresji jest niebotycznie wysoki. Z tego biorą się różnego rodzaju niebezpieczne zachowania, między innymi podczas wyprzedzania. Z pewnością nie powinni oni prowadzić, bo stwarzają realne zagrożenie. Najlepiej świadczą o tym policyjne statystyki. Pod względem liczby zabitych na drogach jesteśmy w niechlubnej czołówce Europy.

Jednym z elementów szkolenia, sprawiającym niektórym trudność, jest koordynacja pracy rąk i nóg. Okazuje się, że jest proste rozwiązanie, które eliminuje tę niedogodność. Automatyczna skrzynia biegów.

- Na taki wariant zdecydowała się moja najstarsza kursantka, która zapisała się mając 70 lat - mówi Adrian Matuszewski. - Pomimo tego, że kilka miesięcy wcześniej straciła męża w wypadku, nie zablokowała się. Zdała za pierwszym razem.

Jedyny minus prawa jazdy zdanego na „automacie”, to zakaz prowadzenia aut z manualną skrzynią biegów. Rozszerzenie uprawnień wymaga ponownego egzaminu.

Andrzej Bartniak
Dodaj komentarz
Tasmine
20.03.2017
Absolutely first rate and cototr-bppeomed, gentlemen!


© terazswiecie.pl 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone. projekt i wykonanie: www.szarekomorki.com